niedziela, 15 grudnia 2013

3. A ty rudy

Pobiegłam w strone galeri. Przytuliłam go i pocałowałam. On jednak nie był w chumorze do tego.
-Co ci jest?-zapytałam
-To!-dał mi gazete
-Kochanie przecież wiesz że ja i on nic...
-No właśnie nie wiem!
-Uwierz mi to tylko brednie... jestem z tobą a nie z nim
-No chyba jednak nie ze mną
-Prosze cie nie zachowuj sie tak
Nawet na mnie nie spojrzał. Poszedł w swoją strone. Czemu mi nie wierzy? Nienawidze Mario to przez niego. To wszystko przez niego. Mnustwo emoij te dobre i te złe. Zawsze w tym że oni są sławni jest coś złego. Jakieś chore historie romanse itp. Zawsze przez nich miałam zrombane życie. Co ja takiego zrobiłam? Jeszcze sie rozpadało no świetnie! Doszłam do stadionu. Chłopaki mieli przerwe. Kuba od razu zauwarzył że coś sie stało.
-Eli?-przytulił mnie
-Żucił mnie przez ten idiotyczny artykuł...
-Przykro mi...
-Mam tego dosyć to przez Mario!
-Uspokuj sie...
Podszedł do nas Götze.
-To twoja wina!-popchnełam go
-O co kaman?
-Przez twoje idiotyczne zachowanie sie rostaliśmy!
-Eliza nie wiem co zrobiłem ale przepraszam...
-Twoje przeprosiny mi nie pomogą
Byłam taka zła. Potrzebowałam czyjegoś wsparcia. Bezsilność wzieła góre rozpłakałam sie. Spojrzałam na wszystkich. Marco odciągnoł mnie od Mario. No tak biłam go po klatce piersiowej. Wtuliłam sie w blondyna. Dzięki trenerowi Reus mógł mnie odwieść do domu.
-Sory za moje zachowanie
-To nie mnie powinnaś przepraszać
-Tak wiem
Rozłożyliśmy sie na kanaie. Marco zaczoł opowiadać jakąś historie. Ta no bardzo ciekawa bajka o lamie.
-Od jak dawna sie znamy?
-Nie wiem...ale pamiętam jak byłaś taka malutka-zaśmiał sie
-A ty rudy
Za to wzioł mnie na ręce i zaniusł do ogrodu.
-Reus błagam nie wrzucaj mnie tam...
-No widzisz nie posłucham cir

piątek, 13 grudnia 2013

2. Nie mogłeś mnie obudzić?

Roksana  opowiedziała wszystko. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Aż brzuch mnie zaczoł boleć.  Przyjaciółka posłała mi sujke w bok. Zerknełam na nią bo nie rozumiałam o co chodzi. Dopiero teraz dostrzegłam kogoś obok nas. Szybko sie opanowałam. Zerknełam na osobe obok mnie. Zaśmiał sie a ja zaczełam sie czerwienić. Dzięki Bogu trener go zawołał. Roki zaczeła sie szczeżyć.
-Eli sie zakochała...-mruczała mi koło ucha
-Nie prawda
-Prawda prawda
-Bo zaraz przyśle tu Roberta-odparłam
-Nie odwarzysz sie
-Zakład... Rob...
Zatkała mi buzie. To zawsze na nią działa. Trening sie skończył i postanowiliśmy iść do kawiarni. Nudziło mi sie strasznie. Byłam zmęczona. Obudziłam sie w kogoś aucie. Było już ciemno. Poprawiłam włosy i spojrzałam na kierowce.
-Nie mogłeś mnie obudzić?
-Mogłem ale słodko spałaś...
-Ta dziękuje
-No czo?
-Nic nic-zaśmiałam sie
Podał mi moją torebke. Wygrzebałam z niej telefon. Na tapecie było moje zdjęciei Mario. Załamka usnełam na jego ramieniu? Zamorduj Roksane za tą fote. Podjechaliśmy pod dom Kuby.
-To do jutra...
Pomachałam mu i poszłam do siebie. Wstałam i zobaczyłam Roki siedzącą na przeciw mnie. Oglondała jakąś gazete. Nie zauważyła że sie obudziłam. Pomachałam jej przed oczami. Ona sie zaśmiała i dała mi gazete.
-On mnie zamorduje
-Prędzej poprosi o ręke
-Chora jesteś-pokazałam jej język
Ubrałam sie i poszłam na dół. Mój kochany brat siedział w kuchni z Mario Marco i Robertem.
-Mario cieszysz sie że to napisali w gazetach?
-Bardzo...
-Nawet sie nie waż myśleć że mi sie to podoba
-Oj tam oj tam prawie każda dziewczyna by tak chciała...
-No widzisz nie jestem jedną z nich.
Marco dał mi talerz ze śniadaniem. Posłałam mu całusa i rozłożyłam sie na kanapie. Nawet w telewizi o tym mówią. Nie jestem jego dziewczyną nie byłam i nie będe. Spojrzałam na godzine o cholera.
-Ja lece papa-powiedziałam wychodząc
-Papa nie zapimnij o tym że masz przyjść na stadion-krzyknoł Kuba
Wpadłam na kogoś.
-Buty...
Poczochrałam czupryne Marco.
-Dziękuje
No tak bez butówide jak to ja.Ale teraz musze sie śpieszyć.