5 lat później
-Eliza śniadanie! - Usłyszłam
Szybko założyłam czarne rurki i bluzę.W kuchni czekały naleśniki. Szybko je zjadłam i wypiłam kawe. Zaczęłam szukać mojego telefonu. Przewruciłam dom do góry nogami. Zmęczona padłam na kanape.
-Tego szukasz?
-Tak gdzie był?-wyrwałam mu z ręki fona
-W moich spodniach...
Uśmiechnęłam się. Włączyłam telewizor i rozłożyłam na kanapie. Siadł koło mnie. Był moim braciszkiem. Zaczął mnie łaskotać. Śmiałam sie jak opentana. Nie nawidziłam jak to robił. Kop aanełam go w brzuch.
-To bolało...
-Na pewno-wstałam
-No tak...
-Yhm
-Idziesz ze mną?
-Jasne
-To idź się ubrać
-Ok
Pobiegłam do pokoju założyć buty. Znalazłam białe conversy. Zbiegłam na dół i zobaczyłam całującom sie pare. Zaśmiałam się i szturchnęłam brata. Odwrucił sie i dał mi klucze. Szybko siadłam w aucie. Droga nie trwała długo.
-Wiesz jesteś inna niż siostra...
-Naprawdę?
-Tak ona musiała być najwarzniejsza i nikt jej nie obchodził...
-Yhm...
-Przepraszam że o niej mówie
-Nie przepraszaj... nie lubie po prostu o niej słuchać... zraniła mnie i tyle...
Zakończyliśmy tak rozmowe. Nie chce słyszeć o mojej siostrze ani słowa! Zostawiła mnie tu. Pożuciła. Zostałam sama. Pięć lat czekałam... każdy cholerny dzień był wyczekiwaniem na nią. Wierzyłam że wruci. Że przyjedzie i będziemy dalej rodziną ale nie ma jej. I nigdy nie będzie. Chce wymazać ją z wspomnień. Teraz jestem ja i moi bliscy Roksana Marco MarioRobert i Kuba.Tylko oni sie liczą. Zaraz byliśmy na stadionie. Przez te lata wszyscy mi pomagali a ja byłam taka wredna. Zobaczyłam Roksane.
-Eli
-Roksanka...
-Co powiesz?
-Nie wiem a ty?
-Eee oprucz tego że w sobote Mario mnie prawie zabił to nic...
-Jak to
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz